Wydrukuj tę stronę
czwartek, 21 marca 2013 12:18

„Sugar Man”

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Gdy podczasugermans tegorocznej oscarowej gali, Ben Affleck wypowiadał słowa: „Nagrodę Akademii za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny otrzymuje...", faworyt w tej kategorii był tylko jeden.

Bowiem „Sugar Man" w reżyserii Malika Bendjelloula wszędzie, gdzie był (i jest) pokazywany, podbijał serca widowni i krytyki. Zdobył też mnóstwo wyróżnień, zarówno branżowych, jak też na wszelkich możliwych pokazach — począwszy od dwóch prestiżowych nagród: Specjalnej Jury i publiczności na festiwalu w Sundance 2012, poprzez Srebrnego Św. Jerzego przeglądu dokumentów Moskiewskiego Festiwalu Filmowego i wygrane mniejsze imprezy tego typu (w Amsterdamie, Atenach, Durbanie, Los Angeles, Melbourne czy Oslo), a skończywszy na brytyjskiej nagrodzie filmowej BAFTA i przyznawanych w Hollywood, statuetkach Gildii: Montażystów, Reżyserów oraz Scenarzystów Amerykańskich w odpowiednich kategoriach niefabularnych.
Film opowiada niecodzienną historię poszukiwań pewnego muzyka z Detroit o meksykańsko-indiańskich korzeniach — znanego jako Rodriguez — który na początku lat 70-tych nagrał w Stanach dwie folkowo-bluesowe płyty. Zebrały one świetne recenzje, a artystę okrzyknięto nowym Bobem Dylanem, jednak mimo tego sprzedały się na tyle słabo, że kariera pieśniarza załamała się. Twórca zniknął; mówiło się nawet, że popełnił samobójstwo... Jego piosenki jednak wciąż żyły swoim życiem, w wielu zakątkach świata osiągając wręcz w ciągu ostatnich czterdziestu lat status kultowy. Takim miejscem była np. Republika Południowej Afryki, gdzie kilku fanów postanowiło odkryć wreszcie, już w XXI-ym wieku, prawdę o Rodriguezie, sprawdzić, co się z nim stało, odszukać go. Pod okiem szwedzkiego dokumentalisty udali się oni w niezapomnianą podróż, która zaprowadziła ich na drugi koniec globu, dostarczając niezwykłych emocji i wrażeń, odmieniając ich życie.
Powstała wzruszająca opowieść o odwróconym hollywoodzkim śnie (której później życie dopisało ciąg dalszy, znów wynosząc maluczkich i upadłych do gwiazd — jak to w Ameryce), a wszystko za sprawą determinacji i odwagi twórcy obrazu: Malika Bendjelloula. Ten obieżyświat i wolny duch, rodem z Ystad, już od wczesnej młodości miał kontakt z branżą filmową, występując jako dziecko w jednym ze szwedzkich seriali w latach 90-tych. Później studiował dziennikarstwo i produkcję telewizyjną, kręcił muzyczne reportaże dla lokalnych kanałów,a nawet był reporterem sensacyjnego programu „Kobra". Ale pewnego dnia porzucił to wszystko, opuścił zimną Szwecję i dzięki zaoszczędzonym pieniądzom zaczął bez większego celu wędrować po świecie — aż trafił do RPA, gdzie usłyszał o „zagubionym" artyście i jego miłośnikach pragnących poznać historię swego amerykańskiego idola. Postanowił sfilmować ich poczynania i opowiedzieć po swojemu o tej przygodzie, nie spodziewając się zapewne, że zapewni mu ona Oscara i miejsce w panteonie światowego kina.

Razem z reżyserem, po drugą statuetkę za ten sam film, na scenę Dolby Theatre wkroczył także Simon Chinn — doświadczony producent-dokumentalista, wyróżniony już Nagrodą Akademii w 2009 r. za „Człowieka na linie" (produkcja ta była zapisem przygotowań, wykonania i konsekwencji niesamowitego i nielegalnego numeru z 1974 roku, gdy francuski akrobata Philippe Petit przeszedł po drucie rozciągniętym pomiędzy słynnymi — nieistniejącymi już na skutek znanych wszystkim okoliczności — wieżami World Trade Center w Nowym Jorku). Jak widać, w tryumfie nie przeszkodził mu fakt, iż w trakcie kręcenia „Sugar Mana" zabrakło środków na taśmę do profesjonalnej kamery 8 mm i Bendjelloul dokończył swoje dzieło telefonem komórkowym popularnej marki z jabłuszkiem. Za to na pewno Chinn, dzięki swoim kontaktom w branży, przysłużył się ogromnej promocji obrazu na świecie i w USA, co przełożyło się na jego popularność (wykraczającą poza wąski krąg pasjonatów filmów dokumentalnych) i wspomniane sukcesy.
Posłuchajmy więc niesłusznie zapomnianych piosenek Rodrigueza i wzruszmy się prawdziwą historią jego życia, podziwiając jednocześnie artyzm skandynawskiego dokumentalisty — na dwóch seansach w naszym kinie: 27 i 28 marca.

Adam Krompiewski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytany 7075 razy Ostatnio zmieniany piątek, 22 marca 2013 15:48